Po dzisiejszym moim artykule będziesz mógł samodzielnie sprawdzić, czy Twoja księgowa była niegrzeczna w tym i poprzednim roku obrachunkowym. Pisałem już o tym wcześniej na Facebook’u (znajdziesz post TUTAJ) jednak nie każdy z FB musi korzystać, więc uznałem, że warto temat odświeżyć tutaj na blogu.

Niegrzeczne księgowe…

 

Całość moich rozmyślań w tym artykule wynika z czystej statystyki. Okazuje się, że zgodnie z moimi wyliczeniami, ok. 70% księgowych jest bardzo, bardzo niegrzecznych. I w tym miejscu rozczaruję trochę osoby z kosmatymi myślami – chodzi mi tutaj o kwestię, która może bardzo negatywnie wpłynąć na finanse Twojej spółki. Okazuje się bowiem, że pracując ze spółkami i ich dokumentami finansowymi, w 70% dokumentów finansowych spółek dostarczanych przez klientów (bilanse, RZiS’y) znajdują się błędy! Tak, dobrze czytasz: 70% dokumentacji finansowej zawiera błędy. I są to dokumenty przygotowywane przez „profesjonalnych” księgowych w „profesjonalnych” systemach księgowych. Pocieszające jest to, że większość z nich to błędy kosmetyczne: tu nie zaksięgowane odsetki od pożyczki udziałowca, tam nie zapisano kapitał zapasowy w odpowiedniej rubryce itp. Pozostała część to błędy „mocnego kalibru” – nie zgadzające się sumy bilansowe, źle uwzględnione rozliczenia międzyokresowe lub zeszłoroczne straty.

Czy Twoja księgowa była niegrzeczna

 

70% dokumentacji ma błędy

 

Najbardziej „hardcore’owy” przypadek jaki znam, to sytuacja w której księgowa tak sprytnie rozliczała dokumenty spółki klienta w 2020, że w okresie 3 miesięcy (90 dni) wyszło z analizy współczynników (tzw. standingu finansowego – co to jest zobacz TUTAJ), że towar u klienta zalega na magazynie ponad 400 dni. Jakim cudem? Podróże w czasie? Teleportacja? Nie, po prostu wprowadzanie faktur, stanów magazynowych i innych dokumentów na „odpierdziel”.

I tutaj podzielę się przemyśleniem. Zrozumiałbym takie „księgowe” gdyby to była sytuacja tego typu: działalność gospodarcza, KPiR, kilka faktur miesięcznie i „księgowa” to p. Grażynka na emeryturze, była księgowa z zakładu X, która sobie dorabia do emerytury i jej „usługi” kosztują 100 zł/miesięcznie bez faktury. Ok, jak to mówią „jaka płaca taka praca”. Życie. Ale gdy za prowadzenie pełnej księgowości płacisz biuru księgowemu 1000/1500 zł lub więcej, to już żartów nie ma.

Generalnie nie zawracałbym Ci gitary tymi faktami, bo „tracenie” pieniędzy na niekompetentną księgową to Twoja sprawa i nic mi do tego, gdyby nie to, że jeśli takowe dokumenty złożysz do analityka bankowego z wnioskiem o kredyt dla Twojej spółki, to na 99% dostaniesz decyzje negatywną. Rzadko któremu analitykowi będzie się chciało pisać do Ciebie, że dokumentacja jest wadliwa, proszę skorygować te i te dane i przesłać ponownie skorygowane. Najczęściej da Ci tzw. „negata” i zajmie się wnioskiem kolejnego klienta. I teraz pomyśl sobie, ile razy Twoja spółka dostała negatywną decyzję z banku a Ty psioczyłeś na tych „chole*ne banki”? Może problem nie leżał wcale po stronie banków, tylko po stronie spapranych dokumentów finansowych od Twojej księgowej, hm? Masz na to 70% szans, że tak właśnie było 😉

No dobra, to jak się przed takimi sytuacjami chronić? Po 1: kontroluj. W Polsce funkcja księgowej obrosła legendą i nadmiernym zaufaniem – jak widać, błędnie. Zrób raz na jakiś czas audyt, wynajmij inne biuro, doradcę podatkowego ot tak do sprawdzenia 2-3 ostatnich lat. Pamiętaj, że księgowa to nie komputer IBM, jest człowiekiem, czasem może popełnić błąd nieświadomie, który będzie się w papierach finansowych ciągnął się latami. Po 2: sprawdź dokumenty finansowe przed złożeniem wniosku o kredyt dla spółki. Znajdź takiego doradcę/pośrednika kredytowego, który to robi i powierz mu tą pracę do wykonania. W efekcie uzyskasz jasne info o jakości Twojej dokumentacji księgowej i także rzetelne info, czy Twoja spółka otrzyma kredyt bankowy czy nie.

Pozdrawiam,

Daniel Kamiński

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *