Ostatnio spotkała mnie ciekawa sytuacja. Klient podczas omawiania sytuacji swojej spółki (w której jednym z mankamentów była wysokość kapitałów zakładowych) wpadł na pomysł, że pożyczy pieniądze od znajomego inwestora i wpłaci je na kapitał spółki. W zamierzeniu klienta, ten ruch miał ułatwić jego spółce uzyskanie kredytu bankowego. Pomysł szczytny i teoretycznie dobry – odszedł by jeden, dość spory mankament w analizie kredytowej. Gdyby nie to, że ostatecznie…. I tak by to nie pomogło. Dlaczego? Już tłumaczę:

  • Pożyczenie pieniędzy kosztuje – skoro znalazłby się jakiś „inwestor”, który pożyczyłby spółce środki na podwyższenie kapitału, to zapewne miałoby to swoją cenę. Wobec tego stałoby się to kolejnym zobowiązaniem spółki na określony procent, które należałoby ująć w bilansie spółki – a to pogorszyłoby inne współczynniki i być może storpedowało starania o kredyt. W drugiej strony taki „inwestor” mógłby zażyczyć sobie udziałów w zamian za gotówkę, a to powodowałby rozwodnienie władzy nad spółka przez obecnych udziałowców + spółka naraziła by się na półroczną/roczną karencję w bankach ze względu na zmiany zapisów w KRS’ie (informowałem o tym TUTAJ).
  • Pożyczka „prywatna” – możemy założyć inny scenariusz. „Inwestor” pożyczyłby te pieniądze któremuś z udziałowców a Ci z kolei włożyli by te pieniądze do spółki. Pół biedy, jeśli zadziałoby to wprost jako dokapitalizowanie spółki środkami otrzymanymi od „inwestora” przez udziałowca. Gorzej, jeśli byłaby to pożyczka udziałowca dla spółki – wtedy w bilansie pojawiłoby się nowe zobowiązanie, które jak w przykładzie z wcześniejszego podpunktu, mogłoby storpedować starania się spółki o kredyt.
  • Fikcyjna „sprzedaż” w spółce – można pójść po „bandzie” – wystawić na tą kwotę fakturę i „sprzedać” towar/usługę, za którą „inwestor” zapłaci. Duży plus tego ruchu to wzrost obrotów i przychodów spółki, co będzie dobrze postrzegane w banku. Jednak wiąże się z tym kwestia podatków dochodowych i VAT’u  a to może mocno zaboleć spółkę jeśli nie zdąży do tego czasu uzyskać zaplanowanego kredytu (a czas kredytu dla spółki jest długi, info TUTAJ).

 

 

Sztuczne podnoszenie kapitału jest zbyt ryzykowne

 

Reasumując, odradziłem klientowi takie ruchy. W mojej ocenie są to dość skomplikowane manewry i mało precyzyjne ich przeprowadzenie na przeddzień wnioskowania o kredyt w banku może pogrzebać szanse spółki na kredyt w dłuższej perspektywie. Po prostu ryzyko jest zbyt duże na tego typu kombinacje.

A tymczasem, jeśli szukasz kredytu bez zabezpieczenia dla Twojej spółki i potrzebujesz pomocy? Zgłoś się TUTAJ.

Pozdrawiam,

Daniel Kamiński

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *