Dziś trafiła mi się nie lada ciekawostka. Klient Sp. z o.o. Sp. Komandytowa (opisywałem tą formę TUTAJ) z ciekawym zapisem w sowich księgach podatkowych. Okazało się po mojej analizie, że klient ma…. Wybrane za dużo zysku w spółce komandytowej. O co chodzi?

Otóż spółka komandytowa jest spółka osobową, wspólnicy spółki rozliczają się z zysków z tej spółki zwykłym podatkiem dochodowym od osób fizycznych, co dość mocno ułatwia „wyciąganie” zysków z firmy w stosunku np. do klasycznej Sp. z o.o.. Innymi słowy jako wspólnik otrzymujesz swój zysk ze spółki komandytowej i mówiąc kolokwialnie opodatkowujesz go sowim „PIT’em”. W astronomicznym skrócie oczywiście. I tutaj pojawia się cały „księgowy szkopuł”.

Spółka komandytowa a wybrany zysk?

Otóż okazuje się, że tego typu wypłaty zysków są umieszczane w bilansie spółki komandytowej. Konkretnie trafiają do pasywów, w pozycję „Odpisy z zysku netto w ciągu roku obrotowego (wielkość ujemna)”. Jeśli ułoży się tak, jak w przypadku mojego klienta, że przez pewien czas nie „wybierał” tego zysku, „odłożył się” on na koncie spółki i nagle chce go wybrać w całości, to do ww. pozycji trafia liczba niewspółmiernie wysoka do aktualnego zysku. Aby wyjaśnić na liczbach: kumulujesz zysk i pobierasz sobie w jednym momencie ze spółki np. 250.000 zł podczas gdy realny zysk spółki na dziś za ten rok wynosi 100.000 zł. Czyli wizualnie w dokumentach księgowych spółki wyjmujesz więcej niż Twoja spółka zarabia (cały mechanizm księgowania masz opisany TUTAJ). Dodatkowo mój klient tak mocno „przesadził” z nagłym pobieraniem zysków ze spółki komandytowej, że aż uszczuplił kapitał zakładowy i stał się on ujemny.

 

 

Wybrane za dużo zysku w spółce komandytowej

I przechodząc teraz do sedna: co z tego wynika? Otóż to:

– spółka papierowo wykazuje tak kiepskie wyniki i współczynniki, że praktycznie nie nadaje się do kredytowania bankowego,

– de facto większość systemów bankowych określiłoby, że spółka kwalifikuje się do likwidacji/upadłości albo jest co najmniej taką upadłością zagrożona,

– a co jest najśmieszniejsze, w praktyce (nie dokumentacyjnie) spółka radzi sobie dobrze i ma przed sobą świetlaną przyszłość 🙂

Mamy tu zatem przykład różnic między stanem papierowym wynikającym z przepisów o rachunkowości a stanem faktycznym. Sęk w tym, że bank będzie głównie patrzył na to co jest w papierach i ciężko będzie mu wytłumaczyć jaka jest prawda. Doprowadzi to najczęściej do decyzji negatywnej przy wnioskowaniu o kredyt bankowy dla spółki komandytowej (np. TAKI).

Jak się przed taką sytuacja ustrzec?

  1. Zakładaj skomplikowane spółki kapitałowo-osobowe świadomie – wiem, że „mądrzy wujkowie” z Internetu radzą, że Sp. z o.o. Sp. Komandytowa jest najlepsza. Tylko, że już nikt nie mówi, że do takiej spółki potrzeba znacznie więcej wiedzy w jej codziennym „użytkowaniu” niż do klasycznej działalności lub zwykłej Sp. z o.o.. Edukuj się, doczytuj, zbieraj różne opinie z różnych źródeł zanim takową założysz,
  2. Pilnuj i kontroluj swoja księgową – pisałem o tym już TUTAJ w innych charterze ale teraz masz kolejny argument za baczniejszym przyglądaniem się jej pracy. No bo zobacz, czy w ww. przykładzie nie byłoby zasadne, żeby księgowa zamiast machinalnie wklepywać dane do systemu powinna najpierw przemyśleć sprawę i zadzwonić do klienta: „p. Xsiński, zwracam uwagę, że realizując kolejną wypłatę zysków przekraczamy poziom zysku a co za tym idzie ten i ten współczynnik, co może okazać się dla spółki nie korzystne np. w banku”? Ewidentnie gdzieś tu zabrakło chęci, zaangażowania i zdrowego rozsądku.

 

Pozdrawiam,

Daniel Kamiński

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *