Dziś chciałbym poruszyć temat zbliżony do spraw cywilnych-majątkowych – ochrona majątku rodziny, ochrona majątku małżonka. Dziś opowiem Tobie jak wygląda sytuacja w bankach gdy proszą one o poręczenie małżonka za kredyt dla spółki. Zapytasz: czyjego małżonka? Głównie chodzi o małżonka prezesa, czasem wręcz o małżonka udziałowca. Już wyjaśniam Ci o co chodzi.

 

 

Po co bankom poręczenia prezesa?

 

 

W wielu kredytach dla spółek banki przyjmują założenie, że dany kredyt poręczać powinien ktoś z firmy: najczęściej prezes, rzadziej (lub w bardziej skomplikowanych sytuacjach) udziałowcy (pisałem o tym TUTAJ). Zdaniem banku ma to dać większą gwarancję, że skoro prezes swoim majątkiem poręcza za ten kredyt to będzie żywo zainteresowany aby dobrze zarządzać spółką i terminowo płacić raty kredytów. Oczywiście odpowiedzialność za zobowiązania spółki (w tym kredyty) ciąży na prezesie z samego Kodeksu Spółek Handlowych – jednak może się od tej odpowiedzialności uwolnić ogłaszając w stosownym czasie upadłość spółki. Zatem dokładając do tej konstrukcji prywatne poręczenie prezesa za kredyt banki niejako „wyjmują” ten kredyt z „masy spadkowej” i wymuszają jego spłatę na prezesie jako poręczycielu. Oczywiście tak brzmi teoria, praktyka pokazuje wiele różnych interpretacji różnych instancji sądowych w tej materii, nie mniej bez względu na ostateczne efekt sądowej batalii sprawa sama w sobie może być dla prezesa nieprzyjemna.

 

 

 

Poręczenie małżonka za kredyt dla spółki

 

A co do kredytu ma żona prezesa?

 

I tutaj dochodzimy do prawa cywilnego i odpowiedzialności za zobowiązania. Otóż kiedyś było tak, że jeśli jeden małżonek zaciągał zobowiązanie (poręczenie też jest zobowiązaniem) to przy braku rozdzielności majątkowej za ewentualne długi wynikające z  tego zobowiązania odpowiadał swoim majątkiem prywatnym jak i majątkiem wspólnym małżonków (jedynie prywatny majątek współmałżonka był „wolny”). Na przestrzeni ostatnich kilku lat przepisy się jednak zmieniły i teraz osoba, która zaciąga jakieś zobowiązanie (poręcza) sama odpowiada za ten dług tylko swoim majątkiem prywatnym jeśli współmałżonek nie wyraził zgody na zaciągniecie zobowiązania. Innymi słowy, dziś, jeśli Twoja żona/Twój mąż nie wyrazi zgody na kredyt (poręczenie kredytu) to za ewentualne długi z tego kredytu odpowiadasz tylko swoim majątkiem prywatnym. Zatem jeśli do czasu ślubu nie miałeś żadnego konkretnego majątku a dopiero po ślubie „dorobiliście się z żoną” (dom, samochody, działki) i nie wyraziła ona zgody na kredyt/poręczenie, to de facto bank nie będzie miał z czego za bardzo windykować (ew. z Twojej prezesowskiej pensji). Banki wiedzą o tej zmianie i postarały się do niej dostosować żądając zgód od małżonków prezesów na poręczenie kredytów aby swoją „łapę” położyć na majątku wspólnym małżonków.

Czy bank zawsze będzie wymagał poręczeń od małżonki prezesa?

 

 

Nie. Pierwsza rzecz to kwestia wielkości spółki i kredytu. Ciężko wymagać np. od prezesa Orlenu lub KGHM aby przyprowadził swoją żonę na poręczenie kredytu dla spółki – byłoby to tornado wizerunkowe dla banku, który taki wymóg by zastosował. Z drugiej strony takie sytuacje mogą wydarzyć się w małych, nieznanych bankowi spółkach. Kolejna kwestia to sprawa zabezpieczeń. Takie poręczenie i związana z nim zgoda małżonka to oficjalnie zabezpieczenie prawne kredytu. Nie wystąpi ono, jeśli zawnioskujesz aby kredyt był zabezpieczony na maszynach firmy, stanach magazynowych czy nieruchomości. Ostatnia kwestia to ryzyko kredytowe: jeśli jest ono niskie, bank nie obawia się spółki i jej rentowności to nie będzie prosił o tak „intymne” zabezpieczenia.

 

A tymczasem, jeśli szukasz kredytu bez zabezpieczenia dla Twojej spółki i potrzebujesz pomocy zgłoś się TUTAJ.

 

 

Pozdrawiam,

Daniel Kamiński

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *