Tak, dobrze czytasz, nie przewidziało Ci się  – tematyka tego postu to „Wirtualne biuro a kredyt bankowy dla spółki”. Dziś chcę opisać Ci sytuację jak do spółek, które posiadają swoje biuro w tzw. „wirtualnym biurze” podchodzą analitycy bankowi. Temat abstrakcyjny? Zaraz Ci udowodnię, że niekoniecznie.

Zacznijmy od podstaw – czym jest wirtualne biuro? Jest to usługa biurowa oferowana przez wyspecjalizowane firmy, polegająca na udostępnieniu adresu do rejestracji Twojej spółki oraz najczęściej do odbioru korespondencji. W „wyższych pakietach” masz przydzieloną pracownicę, która może odbierać i skanować Tobie korespondencję Twojej spółki, odbierać i oddzwaniać na telefony kierowane do Twojej spółki czy choćby masz czasowy dostęp do własnego biurka, sali konferencyjnej czy pokojów spotkań. Za takie usługi płacisz określony miesięczny abonament. Ma to oczywiście wiele korzyści: takie usługi z reguły są tańsze niż wynajem i utrzymanie własnego, choćby najmniejszego biura i pracowników biurowych – po prostu tutaj niejako hurtowo wiele spółek i CEIDG korzystających z usług takiego biura „zrzuca się wspólnie” na jego funkcjonowanie. Więcej informacji o wirtualnym biurze znajdziesz TUTAJ.

Pytanie teraz zasadnicze: co na to banki? Trzeba jasno powiedzieć: banki nie lubią, gdy spółka posiada swoją siedzibę w wirtualnym biurze. Nie jest to oczywiście argument do całkowitego odrzucenia wniosku o kredyt dla Twojej spółki, jednak taka sytuacja może przekonać ostatecznie analityka do nieudzielenia Twojej spółce kredytu.

 

Banki nie lubią wirtualnych biur

 

Dlaczego tak jest? Tak naprawdę z 2 powodów:

  1. Powaga sytuacji – banki słusznie lub niesłusznie zakładają, że forma prowadzenia własnego biznesu właśnie w formie spółki oznacza, że Twój biznes cechuje się „większym rozmachem” niż klasyczne CEIDG. Statystycznie spółka taka czy inna to przedsiębiorstwo, które powinno osiągać obroty od kilkuset tysięcy złotych rocznie wzwyż. Oczywiście obecna „moda” wśród księgowych i prawników doradzającym klientom trochę wypacza ten obraz, nie mniej banki dalej uważają, ze spółka to podmiot o takich obrotach, któremu choćby wizerunkowo nie przystoi nie mieć swojego stacjonarnego biura. Świadczy to o pewnej powadze w odniesieniu do biznesu i świadomości pewnych kosztów, jakie spółka musi ponieść aby stanowić rozsądnego partnera do biznesów. Innymi słowy zdaniem banków dobra i wypłacalna spółka nie powinna mieć problemów z posiadaniem własnego, stacjonarnego biura zamiast biura wirtualnego,
  2. Działalność przestępcza – nie ma co ukrywać wirtualne biuro pozwala spółce na „schowanie się w tłumie”. Na miejscu brak prezesa spółki, osób zarządzających, jedynie pracownik wirtualnego biura do odbioru korespondencji bez głębszej wiedzy o sytuacji danego klienta-spółki. Jest to idealne środowisko dla podmiotów, które choćby z powodu działalności przestępczej możliwie jak najdłużej chcą pozostać anonimowe i utrudnić maksymalnie dojście do właściwych osób decyzyjnych w spółce. Bardzo często różne grupy przestępcze, mafie VAT-owskie korzystały z różnych wirtualnych biur i banki bardzo dobrze o tym wiedzą. W związku z tym widząc adres wirtualnego biura już automatycznie mogą podnieść ryzyko bankowe takiej spółki, jak potencjalnego klienta-oszusta.

Reasumując powiem Ci wprost: jeśli masz wybór, to wybierz dla swojej spółki zwykłe, stacjonarne biuro. Z perspektywy kredytu bankowego lepiej będzie wyglądać nawet 1 pokoik na ostatnim piętrze najbiedniejszego biurowca w mieście niż nawet popularny adres w wirtualnym biurze, które ma na sobie łatkę „wylęgarni fraudów”.

 A skoro już masz spółkę zarejestrowaną w wirtualnym biurze, to TUTAJ znajdziesz 3 rzeczy, których nie można mówić w banku aby nie pogorszyć jeszcze bardziej swojej sytuacji.

 

Pozdrawiam,

Daniel Kamiński

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *